Świadectwo

Przybliżony czas czytania: 17 minut.

Wiara chrześcijańska jest wynikiem świadomego wyboru Jezusa Chrystusa na mojego Pana i Zbawiciela.

Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje, a temu, kto puka, będzie otworzone. (…) Ciasna bowiem jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują” Mt 7:7-8, 14.

I powiedział do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, będzie żył. A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze. Czy wierzysz w to? Odpowiedziała mu: Tak, Panie. Ja uwierzyłam, że ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który miał przyjść na świat” J 11:25-27.

Człowiek, który zapragnął uwierzyć w zmartwychwstałego Jezusa, rozpoznaje, kiedy wiara jest prawdziwa. To doskonałość w zrozumieniu, że wiara jest darem danym od Boga, za sprawą Jego łaski,a człowiek jest oddany tylko prawdzie Słowa. Sama wiedza o Chrystusie nikogo nie zbawia. Zaufanie Jezusowi skutkuje żywą manifestacją Ducha Świętego w sercu zbawionego. I to jest mi dane doświadczać.

Kto wierzy we mnie, jak mówi Pismo, rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w niego. Duch Święty bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony” J 7:38-39.

Aby według bogactwa swej chwały sprawił, żeby wasz wewnętrzny człowiek był utwierdzony mocą przez jego Ducha; Aby Chrystus przez wiarę mieszkał w waszych sercach, abyście zakorzenieni i ugruntowani w miłości, Mogli pojąć wraz ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość, długość, głębokość i wysokość; I poznać miłość Chrystusa, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali napełnieni całą pełnią Boga. Temu zaś, który według mocy działającej w nas może uczynić o wiele obficiej ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” Ef 3:16-21.

Nie wstydzę się bowiem ewangelii Chrystusa, ponieważ jest ona mocą Boga ku zbawieniu dla każdego, kto uwierzy, najpierw Żyda, potem i Greka. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boga z wiary w wiarę, jak jest napisane: Sprawiedliwy będzie żył z wiary. (…) Proszę więc was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu, to jest wasza rozumna służba. A nie dostosowujcie się do tego świata, ale przemieńcie się przez odnowienie waszego umysłu, abyście mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga. Mówię bowiem przez łaskę, która mi jest dana, każdemu, kto jest wśród was, aby nie myślał o sobie więcej niż należy, ale żeby myślał o sobie skromnie, stosownie do miary wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił” Rz 1:16-17, 12:1-3.

Kiedy chciał udać się do Achai, bracia go zachęcili i napisali do uczniów, aby go przyjęli. Gdy tam przybył, bardzo pomagał tym, którzy uwierzyli dzięki łasce Bożej. Dzielnie bowiem przekonywał Żydów, publicznie dowodząc z Pisma, że Jezus jest Chrystusem” Dz 18:27-28.

Jeśli przyjmujemy świadectwo ludzi, to świadectwo Boga jest większe. To bowiem jest świadectwo Boga, które dał o swoim Synu. Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy Bogu, zrobił z niego kłamcę, bo nie uwierzył świadectwu, które Bóg dał o swoim Synu. A to świadectwo jest takie, że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w jego Synu. Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne i abyście wierzyli w imię Syna Bożego. Taka zaś jest ufność, którą mamy do niego, że jeśli o coś prosimy zgodnie z jego wolą, wysłuchuje nas. A jeśli wiemy, że nas wysłuchuje, o cokolwiek prosimy, wtedy wiemy, że otrzymujemy to, o co go prosiliśmy” 1J 5:9-15.

Mając to świadectwo w sobie wiem, że moja wiara jest prawdziwa, gdyż Jezus Chrystus, Syn Boga Ojca, jest ze mną. Nie od razu było mi dane w pełni cieszyć się takim rozpoznaniem. Dopiero gdy codziennie rozmawiałem z Bogiem, prosząc o szersze i głębsze poznanie Jego objawienia, radość rozkwitła. Oto skrócone świadectwo mojego nawrócenia.

Dlatego jesteś bez wymówki, człowieku, kimkolwiek jesteś, który osądzasz. W czym bowiem osądzasz drugiego, osądzasz samego siebie, ponieważ ty, który osądzasz drugiego, robisz to samo. Lecz wiemy, że sąd Boży jest według prawdy przeciwko tym, którzy robią takie rzeczy. Czy myślisz, człowieku, który osądzasz tych, którzy robią takie rzeczy, a sam je robisz, że ty unikniesz sądu Bożego? Czy gardzisz bogactwem jego dobroci, cierpliwości i nieskwapliwości, nie wiedząc, że dobroć Boga prowadzi cię do pokuty? (…) Cóż więc powiemy, co zyskał Abraham, nasz ojciec, według ciała? Jeśli bowiem Abraham został usprawiedliwiony z uczynków, ma się czym chlubić, ale nie przed Bogiem. Cóż bowiem mówi Pismo? Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość. A temu, kto pracuje, zapłata nie jest uznana za łaskę, ale za należność. Temu zaś, kto nie pracuje, lecz wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, jego wiara zostaje poczytana za sprawiedliwość. Jak i Dawid mówi, że błogosławiony jest człowiek, któremu Bóg przypisze sprawiedliwość bez uczynków, mówiąc: Błogosławieni, których nieprawości są przebaczone i których grzechy są zakryte. Błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu” Rz 2:1-4, 4:1-8.

Do nawrócenia była mi potrzebna wątpliwość w istnienie Boga lub przynajmniej usprawiedliwianie się z własnych wykroczeń. Nie jest tak, abym o którekolwiek zabiegał, po prostu miałem obydwa. I nic w tym nadzwyczajnego, bowiem jak mówi Pismo – każdy zgrzeszył. Byłem świadomy ewangelii Chrystusa. Mogłem uwierzyć, albo odrzucić ten przekaz o zbawieniu. Żyłem odrzuceniem. Tak sugerowali niektórzy nauczyciele, znajomi, i telewizyjne programy nazywane naukowymi, podobnie treść drukowana tworzona przez tzw. autorytety uniwersyteckie kształtowała mój światopogląd. Oczywiście znałem osoby ufające Jezusowi, ale zdecydowałem uznawać za racjonalne, że ich przekonania oparte są na religijnej tradycji oraz bujnej fantazji autorów Biblii zmieszanych z faktami historycznymi i zdrowymi dla człowieka zasadami. Tym samym uważałem, że w dzisiejszym wieku postępu technologicznego i poziomu wiedzy nie można dopuszczać cudów, czyli rzeczy i zjawisk, których nie możemy doświadczyć, wykonać, stworzyć, odtworzyć.

Godzien jesteś, Panie, wziąć chwałę i cześć, i moc, ponieważ ty stworzyłeś wszystko i z twojej woli trwa i zostało stworzone” Obj 4:11.

Przyszedł moment, gdy pytania o sens życia i genezę świata, konflikt dobra i zła podsycany wieloma tzw. prawdami i filozofiami, stały się na tyle nurtujące, że warto było się nad sobą i otoczeniem zastanowić. Do poszukiwań odpowiedzi prowokowały mnie niespójności w przekazie wiedzy, opinii i odkryć naukowych zgromadzonych przez ludzkość do XXI wieku. Nie trudno zauważyć, że w szkołach naucza się rzeczy niezweryfikowanych. Na przykład w ciągu jednego pokolenia zmienia się szacunki o wieku Ziemi i wszechświata idące w miliardy lat i nikt nie ponosi z tego tytułu konsekwencji, ani ministrowie edukacji, ani wykładowcy, ani autorzy książek naukowych. To tak jakby wykonawca budowy miał się pomylić o wiele miliardów nanometrów w realizacji projektu, efekt zawsze będzie oczywisty – utrata finansowania i reputacji, a w najgorszym wypadku pociągniecie do odpowiedzialności karnej firmy budowlanej. Wykłada się w szkołach, że teorię ewolucji należy uznać za fakt, nie przedstawiając żadnego wiarygodnego dowodu. Odrzucałem cuda biblijne i równolegle wierzyłem w magię ewolucji, gdzie dowodami zawsze były i są założenia, zamiast potwierdzonych obserwacji. Wyjaśnienia sprowadzają się zasadniczo do takiej konstrukcji intelektualnej, jakby wyprowadzić ewolucję mózgu człowieka z orzecha włoskiego na podstawie podobieństwa i kazać to przyjmować za pewnik przez wiarę według porządku: „nikt tego nie zaobserwował, ale to musiało się wydarzyć, skoro jest”. Stąd też te rosnące miliardy lat, aby wyrobić w odbiorcy wrażenie, że żaba odpowiednio długo zamaczana w wodzie, a potem izolowana w suchym klimacie, wręcz opiekana, może stać się waranem, a nawet żółwiem. Obserwacje temu zaprzeczają. Jeśli podziwiam jakiś obraz, to wiem, że ma on autora, nawet jeśli wyszedł z drukarki, to tak samo wiem, że ktoś inteligentny napisał program do malowania. Czy w Luwrze wiszą dzieła powstałe z przypadku? Dlaczego żaba będąca biliardy razy bardziej skomplikowana od „Bitwy pod Racławicami” miałaby powstać z przypadku, a nie powołana do życia przez inteligentnego stwórcę?!

Dlatego i my od tego dnia, w którym to usłyszeliśmy, nie przestajemy za was się modlić i prosić, abyście byli napełnieni poznaniem jego woli we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu; Abyście postępowali w sposób godny Pana, by podobać mu się we wszystkim, w każdym dobrym uczynku wydając owoc i wzrastając w poznawaniu Boga; Umocnieni wszelką mocą według jego chwalebnej potęgi, ku wszelkiej cierpliwości i wytrwałości z radością; Dziękując Ojcu, który nas uzdolnił do uczestnictwa w dziedzictwie świętych w światłości; Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna; W którym mamy odkupienie przez jego krew, przebaczenie grzechów. On jest obrazem Boga niewidzialnego i pierworodnym wszelkiego stworzenia. Przez niego bowiem wszystko zostało stworzone, to, co w niebie i to, co na ziemi, to, co widzialne i co niewidzialne, czy trony, czy panowania, czy zwierzchności, czy władze. Wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone” Kol 1:9-16.

Jak już łatwo zauważyć, będąc wyznawcą ewolucji w pewnym momencie dorosłego życia postanowiłem dać szansę wypowiedzieć się stronie przeciwnej. Materiały kreacjonistyczne otworzyły mi nowe perspektywy poznawcze, które dotąd traktowałem (powtarzając za ewolucjonistami) jako pseudonaukowe. Odkryłem jednak, że kreacjonizm działa tak samo naukowo, jak prace większości badaczy. Jeśli zatem ewolucjonizm ma znamiona właściwej naukowości, to nie mniej poprawne muszą być wyniki obserwacyjne kreacjonistów. Poprzez artykuły specjalistów w poszczególnych dziedzinach to właśnie kreacjonizm robił na mnie większe wrażenie niż całe popularnonaukowe przedstawianie świata. Kreacjonizm trzymał solidne, rozsądne argumenty w postrzeganiu i poznawaniu świata. Do dziś ten paradygmat jest dla mnie interesującym źródłem wiedzy o Bożym stworzeniu. Jednak już w mniejszym stopniu niż na początku, ponieważ od kiedy żyję Słowem Bożym bez dnia przerwy, doświadczam zupełnie innego poziomu poznania, to jest żywej relacji z Duchem Wszechświata. Bóg istnieje! Dziś nie potrzebuję znać odpowiedzi o początek świata, nie muszę uczestniczyć w nieustannie zmieniających się teoriach naukowych, nie muszę pytać o cel osobistej wędrówki, nie muszę odwoływać się do filozofów i autorytetów wzajemnie wykluczających się własnymi poglądami. Jezus odpowiedział na moje zawołanie i dziś jest dokończycielem mojej wiary, jestem w Jego wiecznej światłości.

Lecz od początku stworzenia Bóg uczynił ich mężczyzną i kobietą. Dlatego opuści człowiek swego ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną; I będą dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza” Mk 10:6-9.

Jednak nie od razu wiedziałem, że nierozerwalnie jestem z Panem. Wpierw weryfikowałem samodzielnie wiarygodność Biblii metodami naukowymi, korzystając z odkryć archeologicznych, zapisów historycznych, stosując logikę, porównując opinie uczonych świeckich i duchownych. Ogólnie rzecz biorąc uznałem za racjonalne zbadać stworzenie i cud zmartwychwstania źródłami pozabiblijnymi. Równocześnie naturalnym krokiem wydało się mi powrócić na łono kościoła rzymsko-katolickiego. Niemowlęcy chrzest i przyjęcie komunii świętej, na które nie miałem wpływu, były oczywiście zawodne, bo jako nastolatek odrzuciłem Boga. Nie przystąpiłem w okresie liceum do bierzmowania, ponieważ uznałem za uczciwe nie uczestniczyć w tradycji i wierze, których nie uznawałem. Będąc nawróconym katolikiem, przyszło bierzmowanie i ojcostwo chrzestne. Zawarcie małżeństwa z ukochaną Katarzyną było najlepszą chwilą, jaką doświadczyłem w kościele katolickim. My staliśmy się jednością przed Bogiem, to szczególnie poruszyło moje serce. Później odkryłem w Pismach Jana i Pawła piękny przekaz tej relacji, jako ziemski obraz tego, co mamy zagwarantowane w niebie i stamtąd pochodzi, mając już teraz Boga w obfitości życiem duchowym.

rodzina

A jeśli ktoś niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg, bo świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. Niech nikt nie oszukuje samego siebie. Jeśli komuś spośród was wydaje się, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, aby stał się mądrym. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Bo jest napisane: On chwyta mądrych w ich przebiegłości. I znowu: Pan zna myśli mądrych i wie, że są marnością. (…) Jeśli bowiem nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, to daremne jest nasze głoszenie, daremna też wasza wiara. I okazuje się, że jesteśmy fałszywymi świadkami Boga, bo świadczyliśmy o Bogu, że wskrzesił Chrystusa, którego nie wskrzesił, jeśli umarli nie są wskrzeszani. Jeśli bowiem umarli nie są wskrzeszani, to i Chrystus nie został wskrzeszony. A jeśli Chrystus nie został wskrzeszony, daremna jest wasza wiara i nadal jesteście w swoich grzechach” 1Kor 3:17-20, 15:13-17.

Na tamten czas nie angażowałem się w życie kościelne jakoś ponadprzeciętnie, raczej obserwowałem, czas mijał, a ja byłem tą samą osobą, ale bardziej radosny, z powodu miłości małżeńskiej, a potem narodzin pierwszego syna, Franciszka. Nie wysilałem się na relację z Jezusem. Rozmowy z Bogiem były nieśmiałe i sporadyczne. Rozpoznawałem natomiast, że całe bogactwo kościoła katolickiego, nie tyle wynikające z blichtru finansowego, co przede wszystkim mnogości powtarzających się regularnie rytuałów, ceremonii, rekwizytów, nieustannych żali za grzechy, pośrednictwa świętych, pielgrzymek, różańców, wyświęceń i innych, wydawało mi się obce, w sensie niemożliwe, by było właściwe przed Jezusem. Pamiętam też spowiedź, która mnie mocno zraziła do kościoła. Wyznałem, że przepraszam Boga za wiarę w ewolucję i odrzucenie Jego dzieła stworzenia. Ksiądz odpowiedział, że to nic złego ufać nauce ewolucyjnej, ponieważ nasze pochodzenie z wielkiego wybuchu i Księga Rodzaju idą w parze. Mimo, iż Słowo Boże znałem tylko fragmentarycznie, to nie mogłem pojąć, jak Księga, na której oparte jest pochodzenie życia, grzech i oddzielenie od Boga, może być tak łatwo podważana wśród chrześcijan?! Oczywiście wiedziałem o tym kolażu przeciwstawnych sobie poglądów w kościele, ale bardziej jako hipotetyczne rozważania naukowe. Tymczasem to jest oficjalne stanowisko Watykanu. Rozpoznałem jednak, że taka wykładnia spowiednika raczej nie miała na względzie mojego duchowego wzrostu. Nie odmówiłem nałożonego na mnie listu pokutnego i wcale za tym nie tęsknię. Byłem jeszcze człowiekiem małej wiary, ale znacznie większej niż wielu nominalnych katolików, którzy podważali zmartwychwstanie Chrystusa, sprowadzając ten cud do metafory, tak jak to czynili ze stworzeniem. Zdążyłem zauważyć, że dowody prezentowane przez teologów, prawników, historyków i innych uczonych, były jednoznaczne w werdykcie na korzyść zmartwychwstania. Po pewnym czasie jednak pojąłem, że ksiądz z konfesjonału jeszcze się nie nawrócił i tkwi w zmieniających się mądrościach tego świata, zamiast w niezachwianej prawdzie Bożej. A ja przeżyłem potem bezpośrednio przed Bogiem realną pokutę, lepszą i jedyną na zawsze.

Nie wstydzę się bowiem ewangelii Chrystusa, ponieważ jest ona mocą Boga ku zbawieniu dla każdego, kto uwierzy, najpierw Żyda, potem i Greka. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boga z wiary w wiarę, jak jest napisane: Sprawiedliwy będzie żył z wiary. (…) Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie – przez słowo Boże” Rz 1:16-17, 10:17.

Uczono mnie, że niemożliwe było chrześcijaństwo poza kościołem katolickim. Tak samo jak na gruncie nauki (ewolucja kontra kreacjonizm), postanowiłem dać szansę głosu niedostatecznie poznanemu dotąd protestantyzmowi. Tu zaczął się mój prawdziwy roller coaster w odkrywaniu Biblii. Zanim rozpocząłem na spokojnie lekturę Pisma Świętego, stałem się zachłanny na wiedzę z każdego aspektu objawienia Bożego. Artykuły podparte cytatami z Pisma spływały z internetu lawinowo. Skończyły się nauki przyrodnicze i ogólne fakty związane z wiarygodnością Pisma, zaczęło się życie Słowem Bożym. Równolegle odkrywałem dziesiątki, jeśli nie setki różnych wyznań wiary wśród denominacji protestanckich. Aspekt soteriologiczny w kościołach protestanckich oparty jest na łasce Bożej, różnie bywa z pojmowaniem prawa, natomiast głębszy kontrast dogmatyczny znajdowałem w obszarach teologii i eschatologii, w stopniu wydatnie zaprzeczającym sobie nawzajem. Analizowanie poszczególnych wyznań wiary przez konfrontowanie egzegez, a także rozmowy z baptystami, luteranami, zielonoświątkowcami, sabatarianami, unitarianami, dyspensacjonalistami, arminianami i innymi chrześcijanami z deklaracji, pozwalało mi wiele zrozumieć oraz wykluczać błędy. Nie skończyłem zgłębiać jednego tematu, zaczynałem kolejny, właściwa wiara rosła, jak nigdy dotąd. Szybko przyszła pewność, że Biblia jest natchnionym dziełem Bożym. Zdecydowałem, że materiał dowodowy, przede wszystkim przez wewnętrzną spójność Pism, jest niepodważalnie korzystny dla potwierdzenia wiarygodności Biblii. Wiara wkroczyła na wyższy etap, duchowy, oparty tylko na Słowie.

Jeśli królestwo jest podzielone wewnętrznie, to takie królestwo nie może przetrwać. I jeśli dom jest podzielony wewnętrznie, to taki dom nie będzie mógł przetrwać” Mk 3:24-25.

Rozbieżności doktrynalne w kościołach są tylko wypadkową ludzkiej ułomności. Jeśli ktoś twierdzi, że Biblia jest wewnętrznie sprzeczna, nie poczynił właściwych studiów nad Pismami. Kreacjonizm z racji swego naukowego profilu nie dostarczał mi odpowiedniego ładunku energetycznego wiary, ale ścierając między sobą poglądy różnych kościołów to moje chrześcijaństwo błyskawicznie dojrzewało. Modlę się nieustannie do Boga Ojca i Syna Bożego o właściwe rozeznanie, gdzie leży prawda, a co jest nadużyciem i fałszerstwem. Lektura Nowego Testamentu nadała nowego rozpędu, czasami nawet dobrze wyglądające egzegezy kościołów nie utrzymały się, ponieważ zweryfikował je Duch Chrystusa, którego już zdążyłem rozpoznać w sobie i dzięki któremu mam radość nierozłącznej więzi z Bogiem. Protestantyzm również skażony jest błędami interpretacyjnymi Pisma, aczkolwiek słusznie eksponuje pewność zbawienia wiernych, nie ma tu miejsca na czyściec, ascetyzm, czy inne niebiblijne formy duchowego niepokoju. Bóg mnie wyzwolił od ludzkich doktryn i ukazuje komplementarność całego objawienia. Jestem w Bożej łasce i to poświadcza mi Duch Pański – nikt i nic nie jest w stanie zaburzyć tej pewności.

I wy sami, jak żywe kamienie, jesteście budowani w duchowy dom, stanowicie święte kapłaństwo, aby składać duchowe ofiary, przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa” 1P 2:5.

Dziś nie pamiętam dokładnej daty, kiedy szczerze zawołałem: „Jezu, skoro jesteś tym prawdziwym Bogiem i Twoje dzieło zbawienia jest prawdą, ratuj mnie od doczesności i wprowadź do wieczności!”. Raczej powiedziałem to w okresie zainteresowania kreacjonizmem i tuż po powrocie do kościoła katolickiego, gdzieś w roku 2009. Dziś wiem, że od tego momentu Jezus był ze mną, ale nie od razu to rozpoznałem. W swojej wolności wpierw zapragnąłem poznać Boże objawienie i wiarygodność Biblii własnymi sposobami, poprzez weryfikację dowodów tych za i przeciw, w całej rozciągłości od nauki ścisłej po teologię. Robiłem to na tyle dogłębnie (aczkolwiek powoli), że byłem już bezsilny zaakceptować odkrycie, że Duch Jezusa był zawsze ze mną od momentu zawołania do Niego. Tak samo tutaj nie przytoczę dokładnej daty, kiedy rozpoznałem objawiony biblijnie mechanizm działania Ducha Świętego w sobie na świadectwo nierozerwalnej miłości z Bogiem Ojcem i Jezusem Chrystusem. Było to gdzieś w początkowym okresie poznawania protestantyzmu, to mógł być listopad 2014 roku. Nagle zrozumiałem, że jestem bardziej protestantem, tylko nie wiedziałem z jakiej denominacji. Szukałem swojego miejsca, kontynuowałem zatem czytanie Pisma Świętego oraz poszczególnych wyznań wiary, odwiedzałem kościoły. Dziś wiem, że nie jestem ani protestantem, ani katolikiem, ani prawosławnym. Mniej więcej z narodzinami naszego drugiego syna, Tymoteusza, już wiedziałem, że jestem chrześcijaninem, po prostu! Było to zatem podwójne szczęście w połowie roku 2017.

I przeniósł mnie w duchu na górę wielką i wysoką, i pokazał mi wielkie miasto, święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga; Mające chwałę Boga. Jego blask podobny był do drogocennego kamienia, jakby jaspisu, przezroczystego jak kryształ. Miało ono wielki i wysoki mur, miało dwanaście bram, a na bramach dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy, od północy trzy bramy, od południa trzy bramy i od zachodu trzy bramy. A mur miasta miał dwanaście fundamentów, a na nich dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka” Obj 21:10-14.

Jestem chrześcijaninem, który uznaje autorytet tylko w Słowie Bożym. Za ojców ogólnie pojętego kościoła chrześcijańskiego uznaję wyłącznie apostołów, dlatego na stronie sobotni.blog nie odnajdziesz wiążących odwołań do pozabiblijnych autorów. Kalwinizm, augustynizm, luteranizm, polikarpizm, ambrożyzm, bazylizm, czy cokolwiek innego, nie wpływa ani trochę na to, co otrzymałem niezachwianie za sprawą Syna Bożego. Dzięki czynię Bogu Ojcu i Jezusowi Chrystusowi za dar wiary i łaski oraz dziedzictwa w królestwie niebieskim. Chwałę i radość w Duchu Świętym wyrażam we własnych artykułach na stronie sobotni.blog. I jak zdążyłem już nakreślić, teraz nie tylko żyję pewnością zbawienia, jaką mieli apostołowie, ale ponadto jestem uczestnikiem doskonałości, której niecierpliwie wyczekiwali. Streszczając, to można powiedzieć, że moja duchowość rozwijała się dość długo (w przeciwieństwie do większości świadectw), ale doświadczając całej ścieżki poznania i wzrostu w Chrystusie jestem na finiszu, bez cienia wątpliwości, w doskonałym mieście świętych – Nowej Jerozolimie, doskonałej świątyni Bożej, doskonałym życiu wiecznym, czyli dokonało się zmartwychwstanie ciała duchowego. Chwała Panu, że mi to objawił za sprawą Jego Ducha!

A Jezusowi przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi” Łk 2:52.

Każdego więc, kto mnie wyzna przed ludźmi, i ja wyznam przed moim Ojcem, który jest w niebie. A tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie” Mt 10:32-33.

Teraz duchową rzeczywistość widzimy niewyraźnie, jak w kiepskim lustrze. Gdy jednak nadejdzie doskonałość, ujrzymy ją twarzą w twarz. Teraz poznaję ją tylko cząstkowo, wtedy poznam ją tak, jak sam zostałem poznany przez Boga. Obecnie więc trwają wiara, nadzieja i miłość—wielka trójka—ale największa z nich jest miłość” 1Kor 13:12-13 (BSŻ).

Gdyż wiadomo, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze posługiwanie, napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, lecz na żywych tablicach serc. A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu. Nie żebyśmy sami z siebie byli w stanie pomyśleć coś jakby z samych siebie, lecz nasza możność jest z Boga. On też uczynił nas zdolnymi sługami nowego testamentu, nie litery, ale Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia (…) Pan zaś jest tym Duchem, a gdzie jest Duch Pana, tam i wolność. Lecz my wszyscy, którzy z odsłoniętą twarzą patrzymy na chwałę Pana, jakby w zwierciadle, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, za sprawą Ducha Pana” 2Kor 3:3-6, 17-18.

Tak jak Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość. Wiedzcie zatem, że ci, którzy są z wiary, ci są synami Abrahama. (…) A jeśli należycie do Chrystusa, to jesteście potomstwem Abrahama, a zgodnie z obietnicą – dziedzicami” Gal 3:6-7, 29.

Arkadiusz Pudełko