Syn niegodziwości

Przybliżony czas czytania: 8 minut.

Syn niegodziwości opisany przez apostoła Pawła w drugim liście do Tesaloniczan budzi wiele kontrowersji. Gdyby zaznajomić się z poglądami eschatologicznymi w dzisiejszych kościołach to ten syn nieprawości jest łączony z fałszywym prorokiem lub bestią z księgi Objawienia, tudzież samym szatanem wcielonym. Pomysłów na pewno nie brakuje. Nie da się zrobić tak ścisłego przyporządkowania do powyższych ról, bo nie ma ku temu jednoznacznych przesłanek biblijnych, a na spekulacjach nie można budować eschatologii. Proroctwa czasów ostatecznych nie mogą zamknąć się wokół jednej czy dwóch negatywnych postaci, bo tkwilibyśmy w sprzeczności, aktorów na scenie było więcej niż większości chrześcijan się to wydaje. Materiał proroczy jest bardzo złożony, ale dla pierwszych chrześcijan na pewno był łatwiejszy w rozszyfrowaniu, gdyż byli w samym centrum finalnych aktów Bożego objawienia. Niewątpliwie syn niegodziwości był jednym z antychrystów opisanych w pierwszym liście Jana i okazał się jednym z ostatnich znaków tuż przed obiecanym powrotem Pana Jezusa Chrystusa.

city urban bw brazil

Ten artykuł wskazuje jeszcze na jeden niezwykle ważny aspekt przesłania Pawła. Jest nim czas. Czas realizacji obietnicy powrotu Jezusa. Futuryści bowiem uwielbiają używać poniższego cytatu Pawła dla udowodnienia, że Pan jeszcze nie wrócił, gdyż syn niegodziwości nie pojawił się jeszcze na scenie. Naprawdę?!

Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, Syn zatracenia, Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem? A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie. Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości.” 2Tes 2:1-12.

Gdy Paweł pisał ten list do Tesaloniczan (lata 60-te) wskazał, że powrót Jezusa Chrystusa jeszcze nie nastąpił, bo była to kwestia przyszłości. Czy zauważyłeś/aś co właśnie napisałem, powtarzając za apostołem? Paweł wiedział, że ludzie już wierzyli, że dzień Pana (paruzja) już nastąpił! Paweł tym samym przyznaje, że ludzie wierzyli, że są już w nowej ziemi i niebie! Nie dziwne? Bo co uczą dzisiejsi futuryści? Że po powrocie Pana nastanie zupełnie nowa rzeczywistość, doświadczana materialnie oczywiście.

Jeśli faktycznie powrót Jezusa musi być fizyczny z nastaniem nowego ładu we wszechświecie, to dlaczego tłumy wiernych w pierwszym wieku naszej ery uwierzyły w powrót Pana nie mając ani jednego takiego dowodu?! Bo to normalne wierzyć, że Pan miał wrócić duchowo! Zachęcam zapoznać się z artykułem Herezja Hymenajosa i Filetosa. Po liście do Tymoteusza, powyższy fragment jest drugim miejscem w Nowym Testamencie udowadniającym, że Paweł nie zwalcza duchowej formy powrotu Pana, ale wskazuje na czas realizacji obietnic. Czas jest kluczowy w Nowym Testamencie. Dlaczego jednak pierwszym chrześcijanom umknęło zauważenie tak szczególnego antychrysta, jakim był syn zatracenia, że Paweł musiał o nim ponownie przypominać? Ponieważ zapowiadany ucisk, który miał poprzedzić powrót Pana, już był ich udziałem (apostazja jak doskonale wiemy, też już się wypełniała), stąd rozpoznanie męża nieprawego nie musiało przychodzić łatwo, bo wielu antychrystów już było!

Dzieci, to już ostatnia godzina i jak słyszeliście, że antychryst ma przyjść, tak teraz pojawiło się wielu antychrystów. Stąd wiemy, że jest już ostatnia godzina. (…) Każdy zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że nadchodzi, i już teraz jest na świecie” 1J 2:18, 4:3.

Gdy bowiem byliśmy u was, zapowiadaliśmy wam, że będziemy cierpieć ucisk, co się też stało, jak wiecie” 1Tes 3:4.

Bracia, powinniśmy nieustannie dziękować Bogu za was, gdyż jest to ze wszech miar słuszne. Wasza wiara bowiem staje się coraz silniejsza, a miłość jednych ku drugim obfituje tak bardzo, że chlubimy się wami w Kościołach Bożych. Radujemy się waszą cierpliwością i wytrwałością wiary mimo prześladowań i ucisków. Są one zapowiedzią sprawiedliwego sądu Bożego, a ich znoszenie sprawia, że stajecie się godnymi królestwa Bożego, dla którego cierpicie. Bóg okaże bowiem kiedyś swoją sprawiedliwość, zsyłając cierpienia na tych, którzy są teraz sprawcami waszych cierpień. Wam zaś cierpiącym obecnie ucisk – i nam również – ześle ulgę, gdy Pan Jezus objawi się na niebie, w ogniu płomienistym z aniołami w całej swej potędze, by wymierzyć karę tym, którzy nie uznają Boga i nie słuchają Ewangelii Pana naszego Jezusa” 2Tes 1:3-8.

Zliczyłem blisko 200 fragmentów w Nowym Testamencie wskazujących na rychły powrót Pana w pokoleniu apostolskim. Nawet w powyższym łatwo to wyłowić. Wyraźnie napisano, że jeszcze za ich pokolenia sprawcy cierpień mieli zostać ukarani, a uciśnieni mieli doznać ulgi (w innym fragmencie Paweł ujął to znacznie wznioślej: „będziemy pochwyceni„!). Cały blog punktuje faktory czasowe powrotu Pana, zatem nie rozwijając tej kwestii, skupiam się poniżej na konkretnej osobie z nagłówka. Czy możemy zidentyfikować syna nieprawości?

Odnalazłem bardzo poważnego kandydata, wpisującego się idealnie w okres oblężenia Jerozolimy i zniszczenia świątyni. Krótką, aczkolwiek szalenie ważną charakterystykę przybliża nam żydowski historyk Józef Flawiusz. Przytoczę cały akapit („Wojna Żydowska” 4.3.8): „Wtedy zwołali jeden z rodów kapłańskich, zwał się Eniachin. Rzucili los o wybór arcykapłana. Przypadkowo padło na człowieka, którego osoba najlepiej świadczy, jak niegodziwym był wyborem. Mąż ten nazywał się Fanni, był synem Samuela ze wsi Aftia. Nie tylko nie pochodził z rodu arcykapłańskiego [jednego z sześciu utartego w tradycji], ale nawet był takim prostakiem, że nie bardzo wiedział, co godność kapłańska oznacza. Wyciągnięto go przecież ze wsi wbrew jego woli i jak na scenie nakłada się cudzą maskę, tak jego ubrano w świętą szatę i pouczono, co ma czynić. To obrzydliwe przestępstwo było dla nich dobrą rozrywką. Inni kapłani obserwujący z boku jak prawo zmieniono w żart, nie mogli powstrzymać się od łez i biadali nad spodleniem ich świętych godności”.

Historyk opisał nam ostatniego arcykapłana żydowskiego o imieniu Fanni, którego zeloci posadzili na tronie świątynnym pomijając tradycyjne zasady wyboru na arcykapłana. W dużym skrócie, zeloci stanowili powstańczy ruch polityczno-religijny przeciwko Rzymianom i kolaborującym Żydom, którzy w drugiej połowie lat 60-tych podporządkowali sobie większość obszarów Izraela, tudzież Palestyny. Na arcykapłana wylosowali niegodziwca, stworzyli sobie marionetkę, dzięki której mieli zyskać władzę nad tłumami. Można było robić z prawem, co się chciało. Fanni objął urząd w okolicach lutego 67 roku, a po trzech i pół roku, czyli w sierpniu 70-ego, gdy świątynia stanęła w płomieniach, zginął. Zginął jak reszta wrogów Boga od „tchnienia ust” Pana Jezusa, gdyż Bóg jest „ogniem trawiącym„.

Człowiek z obrazka to mógłby być odpowiednik Fanniego, zaiste ten starożytny nie miał zielonego pojęcia o kapłaństwie, został wzięty znikąd, a przez Flawiusza nazwany „niegodziwcem”, „prostakiem”, który zbezcześcił święte kapłaństwo. Coś niewątpliwie jest na rzeczy! Wkroczył na scenę tuż po spisaniu drugiego listu do Tesaloniczan. Nawet jeśli Fanni nie był biblijnym synem niegodziwości, to musiał nim być ktoś inny. Czas nas nie może oszukać. Jezus obiecał powrót w pokoleniu apostolskim niszcząc Jerozolimę z ich piękną świątynią, zatem i syn niegodziwości musiał spłonąć w sercu tych wydarzeń!

Skłaniam się jednak ku Fanniemu (ale nie jestem w tym dogmatyczny!), bo mamy w tekście Flawiusza jeszcze inną cenną informację. Przywództwo zelotów nad Izraelem, a tym samym też władza marionetki, przyczyniła się do zmian w świętym prawie Żydów, zakpiono z przepisów! Jest to bardzo zbieżne z proroctwem Daniela.

A dziesięć rogów oznacza, że z tego królestwa powstanie dziesięciu królów, a po nich powstanie inny, który będzie różnił się od pierwszych i poniży trzech królów; Będzie mówił słowa przeciw Najwyższemu i wytracał świętych Najwyższego; będzie zamierzał zmienić czasy i prawa, gdyż będą wydane w jego ręce aż do czasu, czasów i połowy czasu” Dn 7:24-25.

Ktoś w tym miejscu spyta, że skoro małym rogiem z siódmej księgi Daniela jest Fanni z Aftii, to kim lub czym są królowie tam opisani? Byli tacy ważni kapłani tuż przed pojawieniem się syna zatracenia. Flawiusz napisał w ten sposób (2.20.3-4): „Zwoławszy zgromadzenie w świątyni, wyznaczyli dalszych wodzów do prowadzenia wojny”. W szerszym kontekście czytamy, że było ich dziesięciu, każdy przydzielony do konkretnej prowincji, a zostali wybrani w listopadzie 66 roku, czyli przed urzędem Fanniego. Józef (syn Goriona) oraz były arcykapłan Ananus byli zarządcami Jerozolimy, zaś Jezus (syn Sapfasa), Eleazar (syn Neosa) i Niger odpowiadali za Idumeę, Józef (syn Szymona) stacjonował w Jerycho, Manasses miał pilnować porządku w Perei, Jan esseńczyk rządził Tamną, Liddią, Joppą i Emmaus, Jan (syn Ananiasza) był dowódcą okręgu Gofny i Akrabateny, natomiast Józef (syn Mattiasa) otrzymał obie Galilee wraz z Gamalą. Niewątpliwie też Fanni „różnił się” od nich, był przecież niegodnym stanowiska kapłańskiego prostakiem. A co z trzema królami [rogami], których miał „poniżyć” (a wcześniejsze wersety Daniela 7 mówią nawet o „wyrwaniu” i „upadku„)?

Z relacji Flawiusza możemy dowiedzieć się, że podczas ponownego oblężenia Jerozolimy z początku roku 68-ego zginęło trzech przywódców, trzy biblijne rogi. Byli to Ananus, Niger i Józef z Goriona. Trudno jednoznacznie ocenić z opisów starożytnego historyka czy ich śmierć była z rozkazu niegodziwca Fanniego (pamiętajmy jednak, że był sterowaną pacynką), niemniej jednak każdy z nich zmarł nieprzypadkowo.

Można oczywiście zrobić zarzut, że Fanni nie wypełnia całego proroctwa, bo dla przykładu nie wiemy, czy siedział na tronie i mianował się bogiem, albo czy nawet czynił jakieś cuda. Świadectwa oddawania czci Tytusowi w Jerozolimie są znane, ten rzymski imperator (późniejszy cezar) według relacji historyków miał też uzdrawiać, ale oczywiście ten nie zginął podczas spalenia świątyni w roku 70-tym (on raczej pragnął uchronić ten święty obiekt przed zniszczeniem, jak opisuje to Flawiusz), stąd nie mógł być synem zatracenia. Brak szczegółowych opisów dotyczących działalności Fanniego nie oznacza od razu, że nie podawał się za boga i zasiadał na tronie, to nadal mogło być w zakresie zachowań tego prostaka. Gdybyśmy dziś ponad wszelką wątpliwość mogli zidentyfikować syna nieprawości, to nie mielibyśmy wyboru. A tak możemy wybrać, czy dzięki Bogu wchodzimy do niebiańskiej Nowej Jerozolimy ze świątynią, którą jest Jezus, czy też nadal wierzymy, że droga do miejsca najświętszego jest zamknięta (np. oczekiwanie na odbudowę trzeciej fizycznej świątyni). Ja oczywiście wybieram Jezusa i Jego obietnice, jakie złożył swoim uczniom.

Duch Święty daje do zrozumienia w ten sposób, że jak długo istnieje pierwszy przybytek, tak długo nie jest jeszcze dostępne dla wszystkich wejście do Świętego Świętych” Hbr 9:8

A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu królów, którzy władzy królewskiej jeszcze nie objęli, lecz na jedną godzinę wraz z Bestią wezmą władzę jakby królowie. Ci mają jeden zamysł: potęgę i władzę swoją oddają Bestii. Ci będą walczyć z Barankiem, a Baranek ich zwycięży, bo jest Panem nad panami i Królem nad królami, a także ci, którzy są z Nim (zwyciężą): powołani, wybrani i wierni” Obj 17:12-14.

Walczyli z ludem Bożym żarliwie. Ale Pan wrócił, jak obiecał pierwszym chrześcijanom, zwyciężył i dał wytchnienie cierpliwym. Chwała Panu!