Czy języki i proroctwa przeminęły?

Przybliżony czas czytania: 10 minut.

Miłość nigdy nie ustaje. Bo choć są proroctwa, przeminą; choć języki, ustaną; choć wiedza, obróci się wniwecz. Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy. Ale gdy przyjdzie to, co doskonałe [gr. teleios], wtedy przeminie to, co jest cząstkowe” 1Kor 13:8-10.

two man and two woman standing on green grass field

Wśród chrześcijan toczy się spór o to, czy proroctwa i języki są dziś obowiązującymi darami Ducha Świętego. Charyzmatycy utrzymują, że modlą się słowami, których nigdy dotąd nie znali, zaś druga strona uważa takie rozmowy za bełkot, który nie ma źródeł w Duchu Pańskim. Natomiast obie strony sporu (ale nie wszystkie zbory) dopuszczają proroctwa pozabiblijnych autorów jako natchnione Duchem. Zdarza się, że np. można nie wierzyć w aktywność języków, równocześnie ufając dodatkowym objawieniom. Udowodnię jednak, że języki, proroctwa, a nawet wiedza „ustały„, „przeminęły” i zostały „obrócone wniwecz„.Odpowiedź zawarta jest w powyższym cytacie z pierwszego listu do Koryntian. Wymienione charyzmaty Ducha Świętego są aktywnością cząstkową, które nie zostały dane chrześcijanom na zawsze. Kiedy te umiejętności proroctw, języków i wiedzy miały przeminąć? „Gdy przyjdzie to, co doskonałe„. O jakiej doskonałości mógł pisać Paweł? W celu odpowiedzi, warto skupić się na słowie „teleios” określające doskonałość. Na podstawie 1J 4:18 można stwierdzić, że synonimem dla „teleios” jest „teteleiomai” i to słowo także przewija się w poniższych cytatach.

A moja mowa i moje głoszenie nie opierały się na powabnych słowach ludzkiej mądrości, ale na ukazywaniu Ducha i mocy; Aby wasza wiara nie opierała się na mądrości ludzkiej, ale na mocy Boga. Głosimy jednak mądrość wśród doskonałych [gr. teleios], ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, którzy przemijają; Lecz głosimy mądrość Boga w tajemnicy, zakrytą mądrość, którą przed wiekami Bóg przeznaczył ku naszej chwale. (…) Lecz zostaliście obmyci, lecz zostaliście uświęceni, lecz zostaliście usprawiedliwieni w imię Pana Jezusa i przez Ducha naszego Boga. (…) Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak, żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał na żywność dla ubogich cały swój majątek, i choćbym wydał swoje ciało na spalenie, a miłości bym nie miał, nic nie zyskam. Miłość jest cierpliwa, jest życzliwa. Miłość nie zazdrości, nie przechwala się, nie unosi się pychą. (…) Teraz więc, bracia, gdybym przyszedł do was, mówiąc obcymi językami, jaki pożytek mielibyście ze mnie, jeślibym nie mówił do was albo przez objawienie, albo przez wiedzę, albo przez proroctwo, albo przez naukę? (…) Bracia, nie bądźcie dziećmi w rozumieniu, ale bądźcie dziećmi w złośliwości, a w rozumieniu bądźcie dojrzali [gr. teleios]” 1Kor 2:4-7, 6:11, 13:1-4, 14:6, 20.

A nie dostosowujcie się do tego świata, ale przemieńcie się przez odnowienie waszego umysłu, abyście mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą [gr. teleios] wolą Boga” Rz 12:2

Bądźcie więc doskonali [gr. teleios], tak jak doskonały [gr. teleios] jest wasz Ojciec, który jest w niebie” Mt 5:48.

Nikt nigdy nie widział Boga, ale gdy okazujemy sobie miłość, ludzie mogą Go zobaczyć w naszym życiu—nasze czyny wyrażają bowiem Jego miłość. Bóg obdarzył nas swoim Świętym Duchem. Jego obecność w naszym życiu świadczy o tym, że trwamy w jedności z Bogiem, a On—z nami. Bóg posłał swojego Syna, aby zbawił ludzi tego świata. My zaś na własne oczy widzieliśmy Syna Bożego, dlatego teraz o Nim opowiadamy. Ten, kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, trwa w jedności z Bogiem, a Bóg—z nim. Gdy poznaliśmy miłość Boga do nas, uwierzyliśmy w nią. Bóg jest miłością, dlatego człowiek, który okazuje innym miłość, trwa w jedności z Bogiem, a Bóg—z nim. Kierując się w życiu tą doskonałą miłością i czyniąc to, co podoba się Bogu, nie musimy obawiać się dnia Bożego sądu. Jeśli bowiem mamy w sercu doskonałą [gr. teleois] miłość, nie ma tam już miejsca na strach przed karą. A jeśli ktoś się boi, znaczy to, że jeszcze nie ma w sobie tej doskonałej miłości” 1J 4:12-18 (BSŻ).

Jego to głosimy, napominając każdego człowieka i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby każdego człowieka przedstawić doskonałym [gr. teleios] w Chrystusie Jezusie. Nad tym też się trudzę, walcząc według jego mocy, która potężnie działa we mnie. (…) Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie Chrystus zasiada po prawicy Boga. Myślcie o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Lecz gdy się Chrystus, nasze życie, ukaże, wtedy i wy razem z nim ukażecie się w chwale. (…) Pozdrawia was Epafras, który pochodzi spośród was, sługa Chrystusa, zawsze o to walczący za was w modlitwach, abyście byli doskonali [gr. teleois] i zupełni we wszelkiej woli Boga” Kol 1:28-29, 3:1-4, 4:12.

Owszem, wszystko uznaję za stratę dla znakomitości poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana, dla którego wszystko utraciłem i uznaję to za gnój, aby zyskać Chrystusa; I znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, tej, która jest z prawa, ale tę, która jest przez wiarę Chrystusa, to jest sprawiedliwość z Boga przez wiarę; Żeby poznać jego i moc jego zmartwychwstania oraz swój udział w jego cierpieniach, upodabniając się do jego śmierci; Abym jakimkolwiek sposobem dostąpił powstania z martwych. Nie żebym to już osiągnął albo już był doskonały, ale dążę, aby pochwycić to, do czego też zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja o sobie nie myślę, że już pochwyciłem. Lecz jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a zdążając do tego, co przede mną; Biegnę do mety, do nagrody powołania Bożego, które jest z góry w Chrystusie Jezusie. Ilu więc nas jest doskonałych [gr. teleios], tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy, postępujmy według jednej miary i to samo myślmy. Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i przypatrujcie się tym, którzy postępują według wzoru, jaki w nas macie. Wielu bowiem, o których wam często mówiłem, postępuje inaczej, a teraz nawet z płaczem mówię, że są wrogami krzyża Chrystusa. Ich końcem jest zatracenie, ich Bogiem jest brzuch, a ich chwała jest w hańbie; myślą oni o tym, co ziemskie. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też oczekujemy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. On przemieni nasze podłe ciało, aby było podobne do jego chwalebnego ciała, zgodnie ze skuteczną mocą, którą też może poddać sobie wszystko” Flp 3:8-21.

Kontekst wokół „teleios” ukazuje nam doskonałość uświęconych i usprawiedliwionych już w czasach apostolskich.  Do doskonałości należało dojrzeć, dojść, dopełnić odnowy w Duchu, czyli odstawić mleko, aby spożywać pokarm dla dorosłych – do tego zachęcali apostołowie. Właśnie dlatego tak mocno akcentowana jest przemiana umysłu. Myślenie o kwestiach duchowych jest w postawie chrześcijan nadrzędne.

Czy jednak każdy kto był już nazwany doskonałym, temu przeminęły proroctwa, języki i wiedza? Innymi słowy, czy chcemy powiedzieć, że apostołowie byli ich już pozbawieni? Brak jest wskazówki, aby w trakcie spisania listu do Koryntian dary stały się bezwartościowe. Wiemy jedynie, że dary Ducha były rozdawane różnym osobom, według woli Boga, dla budowania kościoła. Apostołowie chodzili w doskonałej miłości Boga, rozpoznawali ją, dzięki niej nie bali się dnia sądu – tak poświadczał Jan. Wszak Paweł w 1Kor 13:10 wskazuje na przyszłą doskonałość i bezużyteczność darów. Jak to zatem pogodzić?

W ramach tego samego „teleios” wychwycić można inny kontekst momentu wygaszenia darów. Wpierw pragnę zwrócić uwagę na wyżej przytoczony list do Filipian, aby jeszcze raz potwierdzić to, co dotąd napisałem. Paweł pisał:  „Ilu więc nas jest doskonałych [gr. teleios], tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi„, a w innym przekładzie: „My wszyscy, będąc dojrzali [gr. teleios] w wierze, powinniśmy właśnie w taki sposób patrzeć na nasze życie. Jeśli jednak jesteście innego zdania, to Bóg i tak doprowadzi was do właściwego zrozumienia” (BSŻ),  Czyli Paweł był w doskonałości, a jednak o sobie mówił: „nie żebym już był doskonały„. To nie sprzeczność, a raczej uniżenie względem Boga Ojca (na wzór Jezusa), aby do końca realizować dzieło powołania. Apostoł musiał ukazywać wiedzę darowaną w Duchu Świętym, a nawet prorokować i mówić językami, aż do samej śmierci. Zatem należy rozumieć, że ci uczynieni doskonałymi w wierze nie stracili darów, ale oczekiwali nastania doskonałości, która je wygasi. A teraz odnajdźmy, kiedy miało przyjść „to, co doskonałe„? Ponownie przybliżę wiedzę apostoła Pawła.

Pan zaś jest tym Duchem, a gdzie jest Duch Pana, tam i wolność. Lecz my wszyscy, którzy z odsłoniętą twarzą patrzymy na chwałę Pana, jakby w zwierciadle, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, za sprawą Ducha Pana. (…) Wiemy bowiem, że jeśli zostanie zniszczony ten namiot naszego ziemskiego mieszkania, to mamy budowlę od Boga, dom nie ręką uczyniony, wieczny w niebiosach. Dlatego w tym wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz dom z nieba; Jeśli tylko zostaniemy znalezieni odziani, a nie nadzy. Bo my, którzy jesteśmy w tym namiocie, wzdychamy, obciążeni, ponieważ nie pragniemy być rozebrani, ale przyodziani, aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez życie. A tym, który nas do tego właśnie przygotował, jest Bóg, który nam też dał Ducha jako zadatek” 2Kor 3:17-18, 5:1-5.

I czym jest przemożna wielkość jego mocy wobec nas, którzy wierzymy, według działania potęgi jego siły. Okazał ją w Chrystusie, gdy go wskrzesił z martwych i posadził po swojej prawicy w miejscach niebiańskich; Wysoko ponad wszelką zwierzchnością i władzą, mocą, panowaniem i ponad wszelkim imieniem wypowiadanym nie tylko w tym świecie, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod jego stopy, a jego samego dał jako głowę ponad wszystkim kościołowi. (…) Dlatego zostawmy podstawowe nauki o Chrystusie i przejdźmy do tego, co doskonałe, nie zakładając ponownie fundamentu, którym jest pokuta od martwych uczynków i wiara w Boga; Nauka o chrztach i nakładaniu rąk, o zmartwychwstaniu umarłych i sądzie wiecznym. (…) A więc nie jesteście już więcej obcymi i przybyszami, ale współobywatelami z świętymi i domownikami Boga; Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus; Na którym cała budowla razem zespolona rośnie w świętą świątynię w Panu; Na którym i wy razem się budujecie, aby być mieszkaniem Boga przez Ducha. (…) I on ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a jeszcze innych pasterzami i nauczycielami; Dla przysposobienia świętych, dla dzieła posługiwania, dla budowania ciała Chrystusa; Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego [gr. teleios], do miary dojrzałości pełni Chrystusa; Abyśmy już nie byli dziećmi miotanymi i unoszonymi każdym powiewem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na manowce błędu. Lecz będąc szczerymi w miłości, wzrastajmy we wszystkim w tego, który jest głową – w Chrystusa” Ef 1:19-22, 2:19-22, 4:11-15.

A uczyniony doskonałym, stał się sprawcą wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy są mu posłuszni; Nazwany przez Boga najwyższym kapłanem według porządku Melchizedeka. Wiele mamy o nim do powiedzenia, a trudno wam to wyjaśnić, ponieważ staliście się ociężali w słuchaniu. Chociaż bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, znowu potrzebujecie, żeby was ktoś uczył początkowych zasad słów Bożych, i staliście się ludźmi, którzy potrzebują mleka, a nie stałego pokarmu. Każdy bowiem, kto żywi się tylko mlekiem, jest niewprawny w słowie sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem. Natomiast pokarm stały jest dla dorosłych [gr. teleios], którzy przez praktykę mają zmysły wyćwiczone do rozróżniania dobra i zła. (…) A gdy mówi „nowe”, uznaje pierwsze za przedawnione; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zaniku. (…) W ten sposób Duch Święty pokazuje, że jeszcze nie została objawiona droga do Miejsca Najświętszego, dopóki jeszcze stał pierwszy przybytek. Był on obrazem na tamten czas, a składano w nim dary i ofiary, które nie mogą uczynić doskonałym w sumieniu tego, który pełni służbę Bożą; Która polegała tylko na pokarmach, napojach i różnych obmyciach, i przepisach cielesnych nałożonych aż do czasu naprawy. Lecz Chrystus, gdy przyszedł jako najwyższy kapłan dóbr przyszłych, przez większy i doskonalszy [gr. teleios] przybytek, nieuczyniony ręką, to jest nienależący do tego budynku; Ani nie przez krew kozłów i cieląt, ale przez własną krew wszedł raz do Miejsca Najświętszego, zdobywszy wieczne odkupienie. (…) Bo jeszcze tylko bardzo krótka chwila, a przyjdzie ten, który ma przyjść, i nie będzie zwlekał. Wszyscy oni umarli w wierze, nie otrzymawszy spełnienia obietnic, ale z daleka je ujrzeli, cieszyli się nimi i witali je, i wyznawali, że są obcymi i pielgrzymami na ziemi. Ci bowiem, którzy tak mówią, wyraźnie okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby przecież wspominali tę, z której wyszli, mieliby sposobność powrócić. Teraz jednak pragną lepszej, to jest niebiańskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, bo przygotował dla nich miasto. (…) Lecz podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do niebiańskiego Jeruzalem i do niezliczonej rzeszy aniołów; Na powszechne zebranie, do zgromadzenia pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, do Boga, sędziego wszystkich, do duchów sprawiedliwych uczynionych doskonałymi; I do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, do krwi, którą się kropi, a która mówi lepsze rzeczy niż krew Abla. Uważajcie, abyście nie odtrącili tego, który przemawia. Jeśli bowiem tamci nie uniknęli kary, odtrąciwszy tego, który na ziemi mówił, tym bardziej my, jeśli odwrócimy się od tego, który przemawia z nieba; Którego głos wstrząsnął wówczas ziemią, a teraz obiecuje, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. A słowa „jeszcze raz” ukazują usunięcie tego, co się chwieje, jako tego, co stworzone, aby pozostało to, co się nie chwieje. Dlatego otrzymując królestwo niezachwiane, miejmy łaskę, przez którą możemy służyć Bogu tak, jak mu się to podoba, z czcią i bojaźnią. Nasz Bóg bowiem jest ogniem trawiącym. (…) Nie mamy tu bowiem miasta trwałego, lecz tego przyszłego szukamy” Hbr 5:9-14, 6:1-2, 8:13, 9:8-12, 10:37, 11:13-16, 12:22-29, 13:14.

Kiedy Paweł zapowiadał przemijanie trzech darów Ducha, już wiemy, że bynajmniej nie chodziło mu o doskonałość, którą już otrzymali. Ale raczej zauważał, że wygaszenie darów poświadczy, że doskonałość nadeszła. Pomyśl przez chwilę, w jakiej doskonałości jesteś: tej sprzed śmierci Pawła, czy raczej tej, którą on cierpliwie wyczekiwał? Spora część (jeśli nie zdecydowana większość) interpretacji 1Kor 13:8-10 wskazuje na bardzo konkretną doskonałość wskazaną precyzyjnie w czasie. Doskonałość wygaszająca dary, jaką miał na myśli Paweł, była powiązana z powrotem Pana. Spytaj w swoim kościele, kiedy miała nadejść biblijna doskonałość obracająca dary wniwecz?

Tylko skoro Pan nie wrócił, to dlaczego utrzymuje się wiarę, że proroctwa i języki przeminęły? To wynika ze sprzeczności doktrynalnej kościołów lub przyjmuje się odmienne interpretację wobec powyższej, a spotkałem się z kilkoma. Jeśli nie powrót Pana jest nastaniem doskonałości, to uznaje się, że ona przyszła między innymi po śmierci apostołów (bez dowodów biblijnych), po spisaniu kanonu Nowego Testamentu (bez dowodów biblijnych), a nawet (uwaga!) podczas zburzenia Jerozolimy w roku 70 (nie zawsze rozpoznając dowody biblijne). Zgadzam się z tym ostatnim i dodam, że był to zarazem powrót Pana – obiecany sąd nad Izraelem zrealizował Boże objawienie.

Bóg nie przewidział w moim życiu prorokowania, mówienia językami, tudzież specjalnej wiedzy, ponieważ jestem w Nowej Jerozolimie, w doskonałości, która nie dopuszcza, abym był „miotany i unoszony każdym powiewem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp prowadzący na manowce błędu. Wraz z powrotem Chrystusa nastała „doskonałość sumienia„, którą apostołowie dotąd widzieli zaledwie jak w zwierciadle, tak zwanym zadatkiem Ducha, jedynie podeszli do niebiańskiego niezniszczalnego miasta (jeszcze nie przekroczyli jego bram). Nic w tym nadzwyczajnego, po prostu Bóg  tak skonstruował ten proces utwierdzenia nowej rzeczywistości: „nadchodzi godzina i teraz jest„, tudzież „cierpienia teraźniejszego czasu nie są godne porównywania z tą przyszłą chwałą, która ma się w nas objawić„, albo „gdy mówi „nowe”, stare jest bliskie zaniku. Objawienie jest takie: gdy przeminął stary system pozostał tylko doskonały Bóg ze swoją niezniszczalną kreacją, ludźmi zrodzonymi w Duchu.

Odrzucając więc wszelką złośliwość, wszelki podstęp i obłudę, zazdrość i wszelkie obmowy; Jak nowo narodzone niemowlęta pragnijcie czystego mleka słowa Bożego, abyście dzięki niemu rośli; Jeśli tylko zakosztowaliście, że Pan jest dobry. Zbliżając się do niego, do kamienia żywego, odrzuconego wprawdzie przez ludzi, ale przez Boga wybranego i drogocennego; I wy sami, jak żywe kamienie, jesteście budowani w duchowy dom, stanowicie święte kapłaństwo, aby składać duchowe ofiary, przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa. (…) Lecz radujcie się z tego, że jesteście uczestnikami cierpień Chrystusa, abyście i podczas objawienia jego chwały cieszyli się i weselili. (…) Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego, a jeśli rozpoczyna się od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy są nieposłuszni ewangelii Bożej? (…) A Bóg wszelkiej łaski, ten, który nas powołał do swojej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych niech uczyni was doskonałymi, utwierdzi, umocni i ugruntuje” 1P 2:1-5, 4:13, 17, 5:10.

Piotr też zauważa, że już nadszedł czas na sąd Boży (rozpoczynał się od nich, a nie od pokolenia XXI wieku lub dalej) i w tym kontekście doskonałość miała nastąpić wśród pierwszych chrześcijan podczas powrotu Pana. Wróćmy do treści Pawła. Dwukrotnie możemy tam odnotować, że dopóki stał przybytek w Jerozolimie, to apostołowie nie przyodziali się w dom z nieba (natomiast tłumaczenie z Hbr 9:8 może być nieco mylące, preferuję tu ten przekład: „Duch Święty daje do zrozumienia w ten sposób, że jak długo istnieje pierwszy przybytek, tak długo nie jest jeszcze dostępne dla wszystkich wejście do Świętego Świętych” (BWP). Czyli doskonała świątynia, którą jest nasz Pan, była kwestią nieodległej przyszłości. Budowanie duchowego ciała Chrystusa – kościoła wiernych – nadal było w procesie, jak donosi list do Efezjan. Doskonali w ramach kościoła mieli budować się, aż staną się „mieszkaniem Boga przez Ducha„. Doskonałe miało nastać z zesłaniem niezniszczalnego miasta, Nowej Jerozolimy: „Nie mamy bowiem tu na ziemi trwałego miasta, lecz oczekujemy na to, które ma przyjść” (BWP). Doskonałość pierwszych chrześcijan zrealizowała się niematerialnie, jest rzeczywistością niebiańską. Podobnie dzisiaj, mając wskrzeszone ciało duchowe, nie możemy dysponować, tym co niepełne, czyli proroctwami, językami oraz szczególną wiedzą czasów ostatecznych.

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem, myślałem i rozumowałem jak dziecko. Gdy jednak stałem się mężczyzną, odrzuciłem wszystko, co dziecinne. Teraz duchową rzeczywistość widzimy niewyraźnie, jak w kiepskim lustrze. Gdy jednak nadejdzie doskonałość, ujrzymy ją twarzą w twarz. Teraz poznaję ją tylko cząstkowo, wtedy poznam ją tak, jak sam zostałem poznany przez Boga. Obecnie więc trwają wiara, nadzieja i miłość—wielka trójka—ale największa z nich jest miłość” 1Kor 13:11-13 (BSŻ).

Ten cytat jest bezpośrednim kontekstem rozważanego tutaj zagadnienia doskonałości. Powtarzam to co napisałem, Paweł sporządzając list do kościoła w Koryncie zauważa, że duchową rzeczywistość widzieli dotąd cząstkowo. Ale doskonałość mieli zobaczyć w pełni, bezpośrednio twarzą w twarz, a nie jak odbicie w zwierciadle. Dzięki składam Bogu Ojcu i Jezusowi Chrystusowi za duchową rzeczywistość – miasto doskonałe ze świątynią Pańską, którego jestem uczestnikiem!

Jak to wszystko ma się do wygaśnięcia wiedzy? – ktoś zapyta. Bo nawet jeśli niektóry przyjmują na własną rękę, że języki i proroctwa przeminęły (czyli według nich jakaś doskonałość jakimś sposobem nastała), to nie radzą sobie z ustaniem wiedzy. Skądinąd każdy posiada jakąś wiedzę, więc jak mogła przeminąć? Zaiste trzeba spodziewać się przeminięcia wszystkich trzech darów, albo żadnego. Wystarczyłoby jednak zwrócić uwagę, o jakiej wiedzy pisał Paweł? Wiedza, która miała obrócić się w wniwecz, to w języku greckim „gnosis”. W przekładzie „Słowo Życia” 1Kor 13:8 mówi o „wyjątkowej wiedzy„, zaś Biblia Brzeska tłumaczy to „umiejętnością„. Na wiedzę przetłumaczono kilka greckich słów, zatem mniejsze lub większe różnice między nimi występują. Co nie zmienia faktu, że akurat gnosis mogło przeminąć, a „edei”, czy „syniete” już nie. Gnosis zwyczajnie nie było wiedzą powszechną, jak znajomość pór dnia i roku, prosta arytmetyka, podstawowe nauki o Chrystusie, wiara w Boga, rozmnażanie oraz wychowanie dzieci, tudzież wypas owiec. Wiedza gnosis jest użyta na kartach Nowego Testamentu blisko 30-krotnie. Posiadanie pełni gnosis już w czasach apostolskich było niczym wobec potęgi miłości Bożej, a wręcz mogło prowadzić do pychy. Tym bardziej nie oczekiwałbym posiadania tej specjalistycznej wiedzy dzisiaj. Ona wraz z darem proroctwa i języków była dana w dniach ostatecznych, manifestowała wczesne chrześcijaństwo, aż do powrotu Pana.

A ty, dziecko, będziesz nazwane prorokiem Najwyższego, bo pójdziesz przed obliczem Pana, aby przygotować jego drogi; I żeby jego ludowi dać poznać [gnosis] zbawienie przez przebaczenie mu grzechów. (…) Biada wam, znawcom prawa, bo zabraliście klucz poznania [gnosis]. Sami nie weszliście i tym, którzy chcieli wejść, przeszkodziliście” Łk 1:76-77, 11:52.

Co do ofiar składanych bożkom, to oczywiście wszyscy posiadamy wiedzę [gnosis]. Wiedza [gnosis] wbija w pychę, lecz miłość buduje. (…) Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak, żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” 1Kor 8:1, 13:1-2.

I poznać miłość Chrystusa, która przewyższa wszelkie poznanie [gnosis], abyście zostali napełnieni całą pełnią Boga” Ef 3:19

I stanie się potem, że wyleję swojego Ducha na wszelkie ciało, i będą prorokować wasi synowie i wasze córki, wasi starcy będą mieć sny, a wasi młodzieńcy – widzenia. Nawet na sługi i służebnice wyleję w tych dniach swojego Ducha. I ukażę cuda na niebie i na ziemi, krew, ogień i kłęby dymu. Słońce zamieni się w ciemność, a księżyc w krew, zanim nadejdzie dzień Pana, wielki i straszny” Jl 2:28-31.

Proroctwo Joela wypełniło się w pokoleniu czasów ostatecznych, którego apostołowie byli uczestnikami, bezsprzecznie. Mam nadzieję, że z dnia Pięćdziesiątnicy wyciągasz pewną ciekawostkę. Języki powinny być zrozumiałe, nie zaś bełkotem, jaki dominuje w dzisiejszych kościołach, a gromadzący się tam swoimi zachowaniami narażają chrześcijaństwo na śmieszność. Robi mi się zarzut, że nie mogę rozumieć charyzmatów w tych kościołach, ponieważ nie dostałem tych darów od Boga i nie mam tym samym właściwego rozpoznania. To co głoszą te osoby i jak się modlą jest ich sprawą, ale na pewno nie są biblijnym darem proroctwa, języków oraz gnosis. Raczej ludzkim przekonaniem, pożądliwością, a nawet efektem indoktrynacji konkretnej wspólnoty.

A gdy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, wszyscy byli jednomyślnie na tym samym miejscu. Nagle powstał odgłos z nieba, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i wypełnił cały dom, w którym siedzieli. Ukazały się im rozdzielone języki jakby z ognia, które spoczęły na każdym z nich. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. A przebywali w Jerozolimie Żydzi, mężczyźni pobożni, ze wszystkich narodów pod niebem. A kiedy powstał ten szum, zeszło się mnóstwo ludzi i zdumieli się, bo każdy z nich słyszał ich mówiących w jego własnym języku. I pytali się nawzajem zdziwieni i pełni zdumienia: Czy ci wszyscy, którzy mówią, nie są Galilejczykami? Jak to jest, że każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? Partowie, Medowie, Elamici i ci, którzy mieszkają w Mezopotamii, Judei, Kapadocji, w Poncie i Azji; We Frygii, w Pamfilii, Egipcie i w częściach Libii, które leżą obok Cyreny, a także przybysze z Rzymu, zarówno Żydzi, jak i prozelici; Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże. I zdumiewali się wszyscy, i dziwili, mówiąc jeden do drugiego: Co to ma znaczyć? Lecz inni naśmiewali się i mówili: Upili się młodym winem. Wtedy stanął Piotr z jedenastoma, podniósł swój głos i przemówił do nich: Mężowie z Judei i wszyscy, którzy mieszkacie w Jerozolimie, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie moich słów. Oni bowiem nie są pijani, jak sądzicie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia. Ale to jest to, co zostało przepowiedziane przez proroka Joela: I stanie się w ostatecznych dniach – mówi Bóg – że wyleję z mego Ducha na wszelkie ciało i będą prorokować wasi synowie i córki, wasi młodzieńcy będą mieć widzenia, a starcy będą śnić sny. Nawet na moje sługi i służebnice wyleję w tych dniach z mego Ducha i będą prorokować” Dz 2:1-18.

Tak i wy, jeśli nie wypowiecie językiem zrozumiałych słów, jakże ktoś zrozumie, co się mówi? Na wiatr bowiem będziecie mówić” 1Kor 14:9.

Wieczerza Pańska jest dziś także duchowa i utrwaliła się wraz z powrotem Pana. Doskonałość została utwierdzona wśród wiernych na tym samym wzorze. „Miłość nigdy nie ustaje„. Gdy Pan wrócił w roku 70-tym, to chrześcijanie którzy pozostali przy życiu, utracili trzy dary Ducha, pozostała tylko miłość, pełnia doskonałości.

Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak, żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” 1Kor 13:1-2.