Populacja

Przybliżony czas czytania: 5 minut.

„Zgodnie z biblijnym przekazem populacja świata mogła z łatwością osiągnąć wynik siedmiu miliardów w obecnych czasach” podsumował profesor Monthy White.

populacja​”Jak niby w ciągu 6000 lat populacja ludzi mogła się tak powiększyć?” – słyszę ze strony sceptyków Bożego stworzenia. Tak w ogóle to nie sześć, czy siedem tysięcy lat, ale około 4500 (po globalnym potopie pozostało tylko osiem osób przy życiu). Lubię wówczas odwrócić pytanie i spytać: dlaczego jest tak mało ludzi na Ziemi, skoro pierwszy człowiek miał pojawić się blisko dwa miliony lat temu, a człowiek właściwy (dzisiejszy) około 200 tysięcy lat temu?

World Book Encyclopedia donosi, że średni przyrost populacji w dzisiejszych czasach to 1,8% na rok. Oznacza to, że podwojenie liczby populacji jest kwestią zaledwie 40 lat. Według relacji biblijnej, pierwsze pokolenia zaraz po potopie osiągały wynik 20 lat dla podwojenia populacji, wielodzietność była normą. Jednak nie zawsze w historii świata tak było. Czasy średniowiecza to wolniejsze podwajanie populacji, ograniczenia wynikały np. z licznych epidemii dziesiątkujących całe narody. Od czasów industrialnych w połowie XVIII w. populacja gwałtownie rośnie, rozwój i odkrycia sprawiły, że np. przeżywalność noworodków wzrosła, kontrolujemy wiele chorób.

Boży przekaz objawia nam średnie podwajanie populacji co 152 lata (od globalnego potopu do czasów współczesnych). Przyjmę jednak równe 150 lat dla uproszczenia kalkulacji i wskazania, że jest to 30 podwojeń populacji od czasów rodziny Noego. Z ośmiorga osób wystarczy okres 4500 lat, aby spokojnie osiągnąć dzisiejsze 7,3 mld populacji (czy nawet trochę więcej), a więc drogi sceptyku, policzone jest to dla średniego przyrostu mniejszego od obecnego!

Zbadajmy ewolucyjny pogląd. Załóżmy, że milion lat temu urodził się pierwszy człowiek w jakiejś małpiej rodzinie (dla ułatwienie dodam, że w pakiecie z partnerką z innego małpiego klanu), a średni przyrost oznaczymy na ekstremalnie niskim poziomie 0,01%. Przy takim założeniu podwojenie populacji następuje co 7000 lat! Stąd ludzie z ewolucji musieli być po prostu bardziej długowieczni od Adama i Ewy, którzy według relacji biblijnej przeżyli blisko 1000 lat. Ewentualnie rozrodczość jedynie niwelowała olbrzymią umieralność. Na podstawie ewolucyjnej skali czasu rozwoju człowieka przy mizernym wskaźniku przyrostu zaludnienia, to byłoby nas dzisiaj 10^43, czyli 10 z 43 zerami (dziesięć septylionów)!

Obrazek wyżej przedstawiony to obecna gęstość zaludnienia Ziemi (obszarów lądowych), czyli 50 osób na kilometr kwadratowy. Ten czerwony punkcik (dla potrzeb przejrzystości grafiki kilkukrotnie powiększony) to właśnie jest 50 ludzi na wskazanym obszarze. Jeśli wynik ewolucji w założeniu ekstremalnie niskiego przyrostu jest prawdziwy to, uwaga… kropka wylałaby się nie tylko z obrazka, ale by „wyciekła” z twojego ekranu, tak wyglądałyby te septyliony. Ten nadzwyczajny przyrost jest matematycznie osiągnięty pomimo niemożności wystąpienia w naturze, nikt nie zaobserwował tak powolnego rozwoju. Miliony lat potrzebne ewolucjonistom na wytłumaczenie swojej teorii można wyrzucić na śmietnik historii. Niemożliwie powolny przyrost przez milion lat daje matematycznie większą liczebność ludzi od obecnej! Bajki zostawmy dla ewolucjonistów, prawdę dla biblistów.

Nie ma sensu zadawać innych pytań, ale jeśli oponent chciałby twierdzić, że w przeszłości umieralność musiała być przeogromna, a katastrofy naturalne były na porządku dziennym, to poproś o dwie rzeczy. Po pierwsze, o zaledwie kilka biliardów szczątków ludzi (jako na prawdę niewielki wycinek całości), czy to prezentując grobowce, czy skamieliny. Po drugie, o uzasadnienie początków ludzkości, jak pierwsi ludzie się spotkali, by utrwalić ludzkie potomstwo, a w szczególności chodzi o pytanie, dlaczego na przestrzeni kilku tysięcy lat spisanej historii człowieka nikt nie zaobserwował, żeby dowolna małpa urodziła człowieka? Bo skoro populacja ludzi jest dziś miliardowych rozmiarów, to i ślepa ewolucja powinna nas torpedować takimi „naturalnymi” zjawiskami na linii „małpa-człowiek” i innych międzygatunkowych transferów. Jeśli zaś usłyszysz: „no wiesz, tego nie zaobserwujesz, bo to trwa setki tysięcy lat”, to niech wyjaśni, jak to jest możliwe, że małpolud żył te setki tysięcy lat, by doczekać się równoprawnego gatunku odrębnej płci do utrwalania procesu ewolucyjnego (przecież z jego perspektywy ewolucja także działała w sposób niemożliwy do zweryfikowania na przestrzeni przynajmniej jednego pokolenia)?!

Przyrost populacji jest obserwowalnym, mierzalnym i rozsądnym argumentem potwierdzającym prawdziwość Biblii i młody wiek Ziemi. Nie wymądrzam się, ale to fizyk i były ateista Monthy White z wieloma kreacjonistycznymi kolegami wykonują dla nas rzeczywiste modele rozwoju ludzkości, w przeciwieństwie do fantastyki ewolucjonistów. Mamy dziś taką populację, że wszyscy ludzie zmieściliby się w Republice Czeskiej mając do dyspozycji ponad 15 metrów kwadratowych każdy. Czerwona kropka będzie się jeszcze rozszerzać, czy w jednostajnym tempie, wie sam Bóg.

Chwała Panu, że możemy badać Jego Słowo i przez naukę udowadniać prawdziwość Pism. Ziemia trwa na wieki i ewangelia jest na wieki, stąd ludzkość jest na wieki. Antykoncepcja, aborcja, chiński model rodziny, eutanazja, służba epidemii zamiast zdrowia, wojny światowe, zdobywanie innych planet, czy zrównoważony rozwój (cokolwiek pod to podstawić), co wybrać? Już dziś ludzie próbują się ratować przed przeludnieniem, które przy obecnym przyroście może stać się realne już za kilkaset lat. Módlmy się o rozwiązania zgodne z Bożą miłością i swą miłość oferujmy światu.

A Bóg pokoju, który przez krew wiecznego przymierza wyprowadził spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, naszego Pana Jezusa; Niech was uczyni doskonałymi w każdym dobrym uczynku, abyście spełniali jego wolę, dokonując w was tego, co miłe w jego oczach, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen” Hbr 13:20-21.

Ale miłosierdzie Pana od wieków na wieki nad tymi, którzy się go boją, a jego sprawiedliwość nad synami synów; Nad tymi, którzy strzegą jego przymierza i pamiętają, aby wypełnić jego przykazania. Pan na niebiosach ustanowił swój tron, a jego królestwo panuje nad wszystkimi. Błogosławcie Pana, jego aniołowie, potężni siłą, którzy wypełniacie jego rozkazy, będąc posłuszni głosowi jego słowa. Błogosławcie Pana, wszystkie jego zastępy, jego słudzy, którzy spełniacie jego wolę. Błogosławcie Pana, wszystkie jego dzieła, we wszystkich miejscach jego panowania. Błogosław, moja duszo, Pana” Ps 103:17-22.

Każda dusza niech będzie poddana władzom zwierzchnim. Nie ma bowiem władzy innej, jak tylko od Boga, a te władze, które są, zostały ustanowione przez Boga. Tak więc kto się sprzeciwia władzy, sprzeciwia się postanowieniu Boga. Ci zaś, którzy się sprzeciwiają, sami na siebie ściągają potępienie. (…) Nikomu nie bądźcie nic winni oprócz wzajemnej miłości. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił prawo. Gdyż to: Nie będziesz cudzołożył, nie będziesz zabijał, nie będziesz kradł, nie będziesz fałszywie świadczył, nie będziesz pożądał i jakiekolwiek inne przykazanie, w tych słowach się streszcza, mianowicie: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Tak więc wypełnieniem prawa jest miłość” Rz 13:1-2, 8-10.