Cztery skrzydła muszki owocowej

Przybliżony czas czytania: 3 minuty.

„Przykład muszki owocowej odrzuca możliwość stania się czymś innym niż muszka owocowa”, podsumował profesor Lene Lester.

muszka owocowa

Wiele razy słyszałem, że dowodem na ewolucję są zmiany w budowie ciała muszek owocowych. Szczególnie, że biolog Jacques Monod powiedział kiedyś, że dzięki temu przykładowi mechanizm darwinizmu został ostatecznie potwierdzony. Ale czy rzeczywiście zaobserwowane mutacje są surowcem dla zmian ewolucyjnych, które wpływają na morfologię i w konsekwencji utworzenie nowego gatunku?

Czy faktycznie muszka owocowa dokonała w sobie tak dużych zmian, aby uwierzyć, że to nowy gatunek, a przynajmniej już jakaś forma pośrednia?  Normalna muszka owocowa zbudowana jest z segmentów, gdzie trzy z nich wchodzą w skład tułowia. W drugim segmencie są przyczepione skrzydła do latania, w trzecim niewielkich rozmiarów przemianki dla utrzymania równowagi. W roku 1915 odkryto mutanta, z nieco powiększonymi przemiankami, wyglądały jak małe skrzydła (mutacja zwana bithorax). W latach siedemdziesiątych genetyk Ed Lewis oznajmił, że ten mutant w połączeniu z inną zmutowaną muchą (postbithorax) wydłużał przemianki prawie do rozmiarów skrzydeł. Takie potomstwo w połączeniu z jeszcze innym mutantem doprowadziło do sytuacji, że poznaliśmy muszkę owocową o czterech skrzydłach (mniej więcej jak na obrazku). Brzmi bardzo obiecująco, na tyle mocno, że poznanie tematu wśród przeciętnych ewolucjonistów kończy się w tym miejscu. Jednak szczegółowa wiedza o muszkach owocowych nie jest korzystna dla neodarwinistów.

Trzeba zauważyć, że ta potrójna mutacja bithorax, postbithorax i anterobithorax, wygaszają działanie genu ultrabithorax, który u normalnej muszki włącza się w trzecim segmencie tułowia dla wytwarzania przemianek w rozwoju zarodkowym. Za przedstawienie funkcji włączania i wyłączania genu ultrahorax Lewis otrzymał nagrodę Nobla kilkanaście lat później. Tylko czy muszka o czterech skrzydłach mówi coś o ewolucji? Nic dobrego. Tego typu mutanty nie pojawiają się w naturze spontanicznie. Te muszki żyją jedynie w laboratoriach, to ludzie sztucznie kombinują ze sobą te trzy mutacje. Poza tym tzw. „druga para skrzydeł” nie posiada mięśni pozwalających na lot, innymi słowy są balastem nie powalającym muszkom robić tego, z czego jest znana większość skrzydlatych stworzeń. Dla nich próba lotu to cierpienie, mutacja w szczególnie okrutnej formie. I to nie tylko cecha muszki z czterema skrzydłami. Już podstawowa forma mutacji, od której zaczęły się eksperymenty, bithorax, jest upośledzona w locie, aczkolwiek w naturze się pojawia. Zatem trzeba wrócić do pytania, czy muszka o czterech skrzydłach jest surowcem dla ewolucji? Nie jest. Ewolucjonista Ernst Mayr, znając muszkę bithorax z działania, poprawnie ją scharakteryzował: „te beznadziejne dziwolągi, są tak pozbawione równowagi, że nie mają najmniejszych szans na uniknięcie eliminacji”. Najmniejszych szans w naturze, rodzą się chore, by przeżyć życie i umrzeć bez potomstwa. Więc w naturze ten chory gen się nie utrwala i muszki też nie mają szans znaleźć innych bardziej zmutowanych muszek do wytworzenia „zdrowej” (w ujęciu nowego gatunku ewolucyjnego) muszki o czterech skrzydłach.

Może zatem kiedyś było na odwrót? Z muszek o czterech skrzydłach, zaiste spacerujących, powstały dwuskrzydłe? Postawienie tego pytania przysporzyło naukowcom jeszcze więcej problemów, gdyż wiedzą jak skomplikowany jest gen ultabithorax i jak wiele więcej równolegle przebiegających zmian musi zajść, by realnie myśleć o powodzeniu takiej ścieżki rozwoju. Jednak ludzie lubią wierzyć laboratoriom i teoretycznym schematom, niż obserwacji realnej. Przecież każdy mutant wypuszczany z laboratorium na wolność, najczęściej zginie bez szans reprodukcji, a jeśli uda się mieć potomstwo ze swoim zdrowym odpowiednikiem występującym w naturze, to młode wykażą cechy bardziej zbliżone do wolno występującego gatunku.

Na przykładzie muszki owocowej można dokonać ciekawej obserwacji, mianowicie takiej, że genetycy są bardzo twórczy, wyprodukowali z materiału genetycznego żyjącego i zmutowanego już organizmu inny organizm… wyjątkowo upośledzony! W nim też nie znaleziono żadnej mutacji korzystnej do życia na wolności. Tymczasem tylko Bóg mógł stworzyć życie radujące się wolnością, zakodować w każdym poszczególnym gatunku pewną zmienność (co dziś nazywamy doborem naturalny), w tym mutacje (najczęściej neutralne i szkodliwe, jak opisywany bithorax). Jak widać prace naukowców na pewno nie są dowodem na to, iż mutacje dostarczają surowca ewolucji morfologicznej, co potwierdzają słowa genetyka Lestera, przytoczone na wstępie.

Do mnie bowiem należy wszelkie zwierzę leśne i tysiące bydła na górach. Znam wszelkie ptactwo górskie i moje są zwierzęta polne. Gdybym był głodny, nie mówiłbym ci o tym, bo mój jest świat i wszystko, co go napełnia” Ps 50:10-11.