Wyślizgana ewolucja

Przybliżony czas czytania: 2 minuty.

„Ryby te pozostają rybami, tak jak je znamy, są dostosowane do życia w wodzie aniżeli na lądzie” – podsumowała profesor Tsonia Hsieh.

ślizgi

Biolog Hsieh wraz ze swoim znajomym po fachu, dr Terrym Ord, z zafascynowaniem obserwują życie ryb, które głównie zamieszkują obszary Mikronezji. Niewielkie ślizgi zawdzięczają swą nazwę ze specyfiki posiadanej umiejętności. Są zdolne do przebywania długiego okresu poza wodą, przesuwając się żwawo po wilgotnych (koniecznie, by nie wyschnąć!) i często stromych skałach, pomieszkując i rozmnażając się w przybrzeżnych norach w strefie tuż ponad lustrem wody. Naukowcy ci wierzą, że obserwują ewolucję w toku, czyli jak ryba przekształca się w coś lądowego, np. nowego płaza. Tylko, że ich  podsumowanie obserwacji tego nie potwierdza, ostatecznie ryba pozostaje rybą. Pani Tsonia nie jest w stanie potwierdzić więcej od tego, co jest zawarte w Biblii.

I Bóg stworzył wielkie wieloryby i wszelkie pływające istoty żywe, które hojnie wydały wody, według ich rodzaju oraz wszelkie ptactwo skrzydlate według jego rodzaju. I Bóg widział, że to było dobre. Bóg błogosławił je, mówiąc: Bądźcie płodne i rozmnażajcie się, i wypełniajcie wody morskie, a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi” Rdz 1:21-22.

Mogą głosić tego typu założenia, ponieważ są świadomi, że ewolucja nie wymaga od nich uwiarygodnienia swoich słów – kto się będzie przejmował ich słowami za milion lat, kiedy to ślizgom rzekomo wyrosną np. nogi i płuca?! Zaczątków tych organów nawet nie mają. Mówiąc realnie, nigdy ich mieć nie będą, gdyż zawsze były i będą wyposażone jak na ryby przystało. A to, że mają większą zdolność do „ślizgowej” wspinaczki dzięki silnemu i bardzo elastycznemu ogonowi nie zaskakuje biblijnych chrześcijan. To zamysł Boży sprawił, że możemy podziwiać te wyjątkowe stworzenia. Nawet jeśli w wyniku mutacji zamiast płetwy grzbietowej pojawi się skorupka przypominająca domek ślimaka, to jak zwykle dobór naturalny wykluczy taką niepełnosprawność poprzez „utonięcie”, niezdolność do wspinaczki, pływania, kłopoty ze znalezieniem pokarmu, albo uszkodzony gen zwyczajnie nie będzie powielony w następnym pokoleniu, jeśli w ogóle ta cierpiąca ryba zdoła się rozmnażać.

A co z rybami dwudysznymi, jak np. rogoząb australijski? Mają przecież płuca! Nie mają umiejętności typowych dla ślizgów, ale faktycznie forma podobna do płuc (obok skrzeli) występuje. Tylko dlaczego jeszcze nie zdobyły lądów, żyją przecież rzekomo od 400 mln lat? To jest problem dla ewolucji, skamieliny dwudysznych są w najdalej datowanych warstwach skalnych w niezmienionej formie. Poza tym szczegółowe badania wskazują, że są odległe do wykazywania funkcjonalności przypisanej płazom. Ma to odzwierciedlenie w słowach biochemika Michaela Dentona: „Między dwudysznymi, a płazami jest poważna luka, ponieważ nie wypełnia jej jakakolwiek forma pośrednia”.

Bóg stworzył ryby dnia piątego kreacji ponad 6000 lat temu i niezmiennie rozmnażają się wewnątrz swoich rodzajów. Wiele z nich wymarło, żadne nowe „nadryby” nie powstały.